Jesteś tutaj:

11 grzechów głównych

Drugi, to nie informowanie w terminie dni 30 o wątpliwościach w sprawie. Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych i kodeksem cywilnym art.817 (szkody AC i OC) firma ma obowiązek poinformowania w tym terminie poszkodowanego co dzieje się ze szkodą. Często firmy stosują nadinterpretację: że mają 14 dni na to i do tego po wyjaśnieniu okoliczności. Nie jest to zgodne z przepisami. Celowo ustawodawca ograniczył czas na to wyjaśnianie- tak wyjaśnianie okoliczności w sprawie trwałoby nawet 100 lat (wyrok Sądu Najwyższego z 10.01.2000 III CKN 1105/98 oraz Sądu Apelacyjnego z Poznania 21.04.1993 I AC 93/93).

Po trzecie - przejęcie odpowiedzialności. Ma związek z punktem 2- należy składać wniosek, aby przypomnieć o tym ubezpieczycielowi.

Po czwarte - kwota bezsporna. Musi być wypłacona w terminie dni 30. Kwotę bezsporną muszą wypłacić w terminie 30 dni od zgłoszenia szkody (na podstawie przepisów cytowanych powyżej)- a jeżeli odszkodowanie nie przysługuje to odbierze ona sobie od osoby która ją bezprawnie pobrała- jako świadczenie nienależne. W praktyce firmy wolą ryzyko odsetek niż wypłacić tę kwotę a potem może odbierać.

Kolejny bład - nie wydawanie protokółów z oględzin. Zgodnie z art. 14 p.5 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych ubezpieczyciel ma obowiązek okazać poszkodowanemu i umożliwić skopiowanie wszystkich dokumentów, z których wynika sposób i wysokość ustalenia odszkodowania. Kalkulacja w systemie AUDATEX określa tylko co jest uszkodzone- nie mówi o wielkości uszkodzeń, ich charakterze. Wydawanie protokółów i dokumentów związane też jest z tzw. prawem do jawności w postępowaniu w sprawach cywilnych (art.9 i 525 kodeksu postępowania cywilnego).

Następnie - odmowa przeglądania akt, nie pozwalanie na zapoznanie się z ekspertyzami zrobionymi na ich zlecenie. Jest to ewidentne ukrywanie dowodów w sprawie. Poszkodowany ma prawo do przeglądania akt sprawy (art. 14 p.5 ww ustawy). Akta sprawy to nie tylko to co przyniósł poszkodowany- to też dokumenty sporządzone na zlecenie ubezpieczyciela. Ich wyjmowanie z akt to próba matactwa w sprawie i ukrywanie dowodów- brak możliwości dochodzenia obiektywnej prawdy. W szkodach AC brak możliwości sprawdzenia wykonania umowy (ja składkę zapłaciłem a oni narzucają mi swoje ustalenia bez możliwości sprawdzenia czy wywiązano się z zasady należytej staranności w sprawie art. 355 kc).

Korzystanie z opinii pod którymi podpisują się osoby z dopiskiem \"biegły sądowy\", to również czesty bład firm ubezpieczeniowych. Nie wolno używać takiego tytułu bez zlecenia sprawy przez sąd. Opinia taka sporządzona jest z wadą prawną. Trzeba pisać zażalenia do zespołów biegłych przy sądach rejonowych. \"Podpieranie się\" takimi tytułami dowodzi, że firmy gotowe są do działań pozaprawnych aby odmówić wypłaty odszkodowania (podst. prawna: wyrok NSA z 20.08.1998 * II SA - 992/98).

Po ósme - wyliczanie szkody całkowitej. Najczęściej nie ma protokółu oględzin, klient nic nie podpisał, nic nie dostał. Pracownicy ubezpieczyciela coś na kartce \"nabazgrali\" a przy wyliczaniu jest bardzo ważne ile i jakie elementy zostały uszkodzone. Nie ma protokółu to nie można zweryfikować co wpisano jako pozostałość a co nie. W szkodzie OC klient zawsze może naprawiać pojazd na rachunki do 80% (lub 70% - w zależności od regionu Polski) wartości pojazdu. Zawsze to wygra się w sądzie. Istnieje zawsze możliwość naprawy zamiast wymiany elementów i to spełnia warunek, że poszkodowany decyduje o sposobie naprawienia szkody. Aby udowodnić swoje racje trzeba zrobić ocenę uszkodzeń np. u niezależnego rzeczoznawcy czy w warsztacie. Jeżeli z wyliczeń i szacunków okaże się, że naprawa jest możliwa w granicach opłacalności np. przy użyciu części używanych lub tzw. Podróbek to jest to podstawa do domagania się kwot wynikających z takiego wyliczenia (art. 363 kc).

Po dziwiąte - analiza PC CRASH. Najczęściej nie ma żadnych dowodów w sprawie w postaci śladów hamowania- zmierzonych i z fotografowanych. Brak jest również podpisanych zeznań uczestników kolizji przepytanych przez wykonującego analizę. Analizy te nie uwzględniają np. wagi pasażera- wpisują \"0\" chociaż w aktach szkody jest, że ktoś jechał bo był świadek- pasażer, czy przyjmują że bagażnik był pusty (wysokość zderzaków itp.). Są to dowody na naginanie faktów do przyjętych teorii. Nie uwzględnia się np. ABS-u i to najczęściej. Tego typu ekspertyzy są łatwe do obalenia. Są to tylko hipotezy.

Inny błąd, to dokumentacja fotograficzna. Zdjęcia robione są słabymi aparatami, z daleka, bez linijki- przymiaru, bez zbliżeń. Brak jest zdjęć dowodzących np. pozostawienia śladów lakieru na drugim pojeździe, resztek lakieru na drzewie itp.

Ostatni z błędów: przesłuchania przez \"detektywów\". Często przedstawiają się jako pracownicy firmy ubezpieczeniowej, chociaż formalnie nimi nie są. Nie mają żadnych upoważnień ani pełnomocnictw. Przesłuchują uczestników kolizji i nie robią protokółu z przesłuchania. To co napiszą często jest przekręcone i zawiera ich \"przemyślenia\" a nie fakty. Nie są to opinie wiarygodne bo niczym nie potwierdzone. Najczęściej nie mają wystarczającej wiedzy technicznej czy motoryzacyjnej z zakresu rokonstrukcji kolizji drogowych, często sugerują uczestnikom zdarzenia sposób np. ustawienia samochodu, nagrywają \"ukrytą kamerą\" przebieg \"przesłuchania\" bez zgody zainteresowanego.

Piotr Korobczuk,

www.autokor.pl

Dołącz do nas

Jesteś zainteresowany pracą w ubezpieczeniach, chcesz zostać agentem ubezpieczeniowym? 

Poprowadzimy Cię za rękę, zorganizujemy szkolenia, pokażemy jak zacząć
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

tel.: 609 527 959

 

Zapisz