Jesteś tutaj:

Assistance. Czy warto?

Dzisiaj miałem okazję przekonać się na własnej skórze, albo może raczej na własnym aucie, jak to jest w praktyce z tym ubezpieczeniem Assistance do polisy OC i/lub AC. Samochód, niemłody już niestety Nissan X-Trali, swoje najlepsze lata ma za sobą, więc bywa ostatnio, że szwankuje to czy tamto.

Plan na dzisiejszą niedzielę był prosty - rano, tradycyjnie w letnio-jesienne weekendy, na grzybki do lasu (teraz akurat jest dobra pora zwłaszcza na opieńki :)), a po południu do rodziców, bo dziś urodziny Mamy, nawalić więc nie wypada...

Ponieważ w lesie, który jest w pobliżu mojego domu, wszystko już w sobotę praktycznie przebrane, postanowiłem podjechać parę kilometrów do sąsiedniej miejscowości, gdzie słynny Las Chojnowski hojnie raczy grzybiarzy swymi jesiennymi darami.
Niestety, moja wycieczka zakończyła się fiaskiem, bowiem zanim dojechałem do celu, auto odmówiło posłuszeństwa (prawdopodobnie zerwany pasek alternatora). Znając reguły gry, sięgnąłem do portfela i w dowodzie rejestracyjnym znalazłem polisę OC, gdzie mój ubezpieczyciel wpisał także numer telefonu do centrum telefonicznego usługi Assistance. I tu zaczęły się dziać rzeczy, które sprawiły, że kiepsko zapowiadające się niemiłe zdarzenie, przerodziło się w ciekawą i całkiem sympatyczną, niedzielną przygodę ;)

Miła Pani na infolinii, BŁYSKAWICZNIE odebrała telefon i przyjęła zgłoszenie, zapowiadając przyjazd holownika w ciągu 40 minut. Zadzwoniłem jednocześnie do pobliskiego warsztatu, gdzie zawsze sympatyczny i profesjonalny pan Łukasz, pomimo niedzieli, zaprosił mnie do siebie z zepsutym samochodem. Ponieważ stanąłem przy samym lesie, pomyślałem, że 40 minut to szmat czasu i mam go jeszcze całkiem sporo na miłe hobby, w tej niemiłej sytuacji :) Jakie jednak było moje zaskoczenie, gdy ledwo wszedłem między drzewa, zadzwonił holownik. Będzie za 5 minut. SZOK!

Młody człowiek, ubrany bardziej „do miasta” niż do pracy, podjechał dużym Mercem typu laweta. Nie ukrywam, że pojazd robił wrażenie! Ba.., za chwile podjechał kolejny holownik, kolega z firmy, jak się okazało do pomocy, bo kolega mniej doświadczony. Rewelacja, myślę sobie. 3 minuty i jedziemy Mercedesem do warsztatu, gdzie już czeka ojciec Pana Łukasza. Otwiera nam bramę i razem zrzucają Nissana z lawety. Ja dzwonię ponownie do Centrum Assistance i zamawiam pojazd zastępczy, który mi przysługuje w ramach polisy, m.in. w przypadku AWARII samochodu. Pan z infolinii pyta tylko, gdzie podstawić auto, prosi abym poczekał na nie 2 h i pyta czy może to być duży miejski samochód, bo z suwami (mój Nissan to SUV), mają problem. No problem dla oczywiście, odpowiadam. Ponieważ sympatyczny kierowca holownika, zgodził się podrzucić mnie pod dom, w PÓŁ GODZINY praktycznie od zdarzenia jestem w domu i czekam na samochód zastępczy, który zgodnie z warunkami przysługuje mi na 7 dni, nie dłużej jednak niż na czas naprawy.

Urodziny Mamy uratowane! Jutro spokojnie mogę pojechać do Warszawy, gdzie pracuję (mieszkam kawałek drogi od miasta), a usługa została w ten nieplanowany sposób przetestowana w praktyce. Ponieważ pracuję w ubezpieczeniach, nie ma więc tego złego… Było warto :)

Szerokiej drogi wszystkim!

PS. Usługa Assistance została zrealizowana w ramach ubezpieczenia w TU Compensa, przez VIG Assistance.
Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej compensa.pl

Autor: superpolisa-intertur.pl

Dołącz do nas

Jesteś zainteresowany pracą w ubezpieczeniach, chcesz zostać agentem ubezpieczeniowym? 

Poprowadzimy Cię za rękę, zorganizujemy szkolenia, pokażemy jak zacząć
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

tel.: 609 527 959

 

Zapisz