Zdaniem Polskiej Izby Ubezpieczeń, doświadczenia ostatnich lat wskazują na konieczność wprowadzenia w Polsce systemowego rozwiązania w zakresie ubezpieczeń katastroficznych. Musi on jednak spełniać niezbędny warunek, jakim jest powszechność ubezpieczania się obywateli.

– Powszechność nie musi oznaczać obowiązkowości. Musimy jednak pamiętać, że żyjemy w kraju, w których skłonność do dobrowolnego ubezpieczania się jest dość niska. Jeżeli więc chcemy zbudować sprawnie działający system powszechnych ubezpieczeń katastroficznych, to obowiązkowość wydaje się być najlepszym rozwiązaniem – stwierdził Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU.

Niedawno minęły dwa lata od nawiązania współpracy samorządu ubezpieczycieli z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji (rozpoczęto ją po przejściu przez Polskę fali huraganów i burz w połowie sierpnia 2008 r.), której owocem ma być projekt takiego systemu dla Polski. Mimo wielokrotnych zapowiedzi strony rządowej, system polis klęskowych do tej chwili nie został nawet zaprezentowany. W specjalnym komunikacie PIU podkreśliła jednak, że cieszy się, iż „ ze strony rządu padły deklaracje, co do konieczności budowy systemu ubezpieczeń katastroficznych.”

W swoim wystąpieniu z marca 2009 r. PIU postulowała wprowadzenie systemu opartego na wzorach z państw wysoko rozwiniętych, gdzie ochrona ubezpieczeniowa przed skutkami klęsk żywiołowych sięga niemal 100 proc., choć jak podkreśla Izba, w tego typu systemach zawsze istnieje obecność państwa. Organizacja przypomina, że są kraje, w których tworzy się tzw. reasekuratorów ostatniej szansy, czyli państwowe fundusze, uruchamiane w przypadku bardzo dużych i poważnych szkód żywiołowych. Pieniądze te uruchamia się niezwykle rzadko, ale dzięki ich istnieniu ubezpieczycie mogą łatwiej i precyzyjniej szacować ryzyko. W wielu wypowiedziach uczestników i obserwatorów rynku ubezpieczeń często przywoływany jest przykład Francji, gdzie istnieje CCR – Centralna Kasa Reasekuracyjna (utrzymywana z procentów od składek w polisach klęskowych), wypłacająca odszkodowania w przypadku oficjalnie wprowadzonego stanu klęski żywiołowej. Jeżeli zalania nie zmuszają państwo do jego ogłoszenia, wówczas wypłata świadczeń leży po stronie ubezpieczycieli, ale za to państwo ma wpływ na wysokość stawek w ubezpieczeniach żywiołowych. Oprócz tego w CCR zakłady mogą reasekurować ryzyka katastrof.

Z kolei w Stanach Zjednoczonych w 1968 r. Kongres zatwierdził utrzymywany z wpłat prywatnych spółek ubezpieczeniowych Narodowy Program Ubezpieczeń Powodziowych (National Flood Insurance Program). Ma on na celu chronienie jednostek i społeczności przed stratami związanymi z powodziami. W przypadku wystąpienia tego typu kataklizmu specjalny fundusz w ramach NFIP wypłaca świadczenia poszkodowanym. Oprócz tego program reguluje również kwestie związane z zabudową na terenach zagrożonych zalaniem (zakazuje jej bądź nakłada ograniczenia – w formie bodźców finansowych).

Zdaniem samorządu ubezpieczycieli, rozwiązania takie jak dopłaty do składek (np. Francja) i powołanie „reasekuratora ostatniej szansy” można zastosować również w Polsce. „Trzeba jednak pamiętać o tym, że ostateczna decyzja co do kształtu systemu i konkretnych rozwiązań, leży po stronie administracji rządowej.” – zaznacza Izba w komunikacie. – W opinii PIU powinien być to system oparty na obowiązkowości a obejmujący wszystkie budynki mieszkalne, należące do osób prywatnych – zaznaczył Jan Grzegorz Prądzyński.

Organizacja podkreśla również, że ubezpieczenia powinny być istotną, lecz nie jedyną częścią tego systemu. „System powinien bowiem określać także rolę państwa oraz samorządów, choćby jeżeli chodzi o budowę i usprawnianie infrastruktury przeciwpowodziowej. Ważne jest także rozwiązanie kwestii osiedlania się ludzi na terenach zalewowych.” – podkreśliła PIU.

www.gu.com.pl

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *